Różnice pomiędzy potocznym rozumieniem pewnych słów, a ich znaczeniem w języku prawnym (a więc tym, którym posługują się ustawy) i prawniczym (wykorzystywanym w Sądach czy pismach procesowych) bywają znaczne. Tak też jest w przypadku słowa “wydziedziczenie”.
Dziedziczenie ustawowe i testamentowe
W świetle obowiązujących przepisów Kodeksu cywilnego regulujących kwestię dziedziczenia, jasne jest, że każda osoba zmarła musi mieć jakiegoś następcę prawnego (spadkobiercę). Jeśli nie sporządziła ona testamentu, będzie nim członek rodziny wynikający z przepisów Kodeksu (zaś w braku rodziny - gmina ostatniego miejsca zamieszkania spadkodawcy). Sporządzając testament spadkodawca może jednak wskazać inne, dowolnie wybrane osoby, w szczególności może pominąć najbliższych, którzy mieliby dziedziczyć w oparciu o przepisy ustawy.
Wydziedziczenie - czyli co?
W języku potocznym wydziedziczeniem najczęściej określa się sytuację, w której spadkodawca pozbawia daną osobę dziedziczenia (na to zresztą wskazuje sam źródłosłów tego terminu). Wydziedziczonym byłby więc na przykład syn, którego ojciec pominął w sporządzonym testamencie. W rzeczywistości jednak sytuacja wygląda inaczej.
Pozbawienie prawa do zachowku
Konsekwencją wydziedziczenia (tak, jak jest ono rozumiane w Kodeksie cywilnym) jest jednak co innego - utrata prawa do zachowku. Pominięcie kogoś w testamencie niesie za sobą o tyle mniej poważne konsekwencje, że niektórzy spadkobiercy ustawowi (zstępni, małżonek, rodzice) mogą ubiegać się o zachowek. Jeśli jednak zostaną skutecznie wydziedziczeni, tracą to uprawnienie. Co istotne, wydziedziczenie wymaga, by zachowanie wydziedziczanego to uzasadniało - było w określony sposób niewłaściwe czy niegodne.