O tym, czy zniesławienie miało charakter “publiczny” nie decyduje faktyczna liczba osób, które zapoznały się ze zniesławiającymi treściami, ale ich potencjalna dostępność.
Zniesławienie
Zgodnie z art. 212 Kodeksu karnego, karane jest pomówienie innej osoby o takie postępowanie lub właściwości, które mogą negatywnie wpłynąć na ocenę tej osoby w opinii publicznej czy narazić ją na utratę zaufania koniecznego dla wykonywanej przez nią pracy. Oznacza to, że przypisywanie komuś cech, które w ogólnej ocenie społecznej świadczyłyby negatywnie o tej osobie, w szczególności zaś czyniłyby ją gorszą w ramach zajmowanego stanowiska czy wykonywanej działalności, może skutkować odpowiedzialnością karną. Działanie takie ścigane jest z oskarżenia prywatnego osoby zniesławionej.
Konsekwencje publicznego charakteru zniesławienia
Co istotne, działanie takie może być przestępstwem nawet jeśli nasze wypowiedzi są zgodne z prawdą - “pomówienie” nie musi konieczne oskarżać fałszowania rzeczywistości. Zgodnie z art. 213 Kodeksu karnego tylko w sytuacji, gdy zarzut taki czyniony jest niepublicznie i jest prawdziwy, nie można mówić o popełnieniu przestępstwa.
Publiczny - czyli jaki?
Przyjmuje się, że dla oceny czy osoba, której zarzucono dopuszczenie się zniesławienia działała publicznie, istotne jest nie to do ilu osób dotarły jej wypowiedzi, ale to, że krąg jej adresatów (osób, które mogły się z nią zapoznać) był w założeniach nieoznaczony. Nie ma więc znaczenia, czy zniesławiające ogłoszenie w gazecie przeczytają trzy osoby czy przeczyta je pięćdziesiąt tysięcy osób - ważne jest, że miał do niego dostęp każdy, kto zdecydował się kupić czasopismo.
Media społecznościowe jako forum zniesławienia
W orzecznictwie jednolicie przyjmuje się, że internet (w szczególności zaś media społecznościowe) mogą mieć (i najczęściej mają) charakter powodujący, że zamieszczane w nich treści są publicznie dostępne. O ile osoba publikująca nie robi tego na zamkniętej grupie, na listę członków której ma bezpośredni wpływ lub w wiadomości prywatnej, musi godzić się z tym, że zamieszczony przez nią wpis, post czy twit przeczytać będzie mógł każdy użytkownik platformy. To zaś przekłada się wprost na potencjalne konsekwencje prawne.